Jak oceniasz swój debiut w roli komentatora sportowego?
Widzę przed sobą długą karierę w nowej roli i już czekam na oferty (śmiech). W międzyczasie zastanawiam się nad projektem, w którym mógłbym wykorzystać komentatorskie doświadczenia z planu.
Jak wspominasz współpracę z legendą mikrofonu, jaką jest Tomasz Zimoch?
Przychodzi mi do głowy jedno słowo – genialnie. Słyszeć w radiu glos pana Tomasza, a siedzieć koło niego i widzieć jak pracuje to coś zupełnie innego i wyjątkowego.
Czy jest scena z filmu, którą zapamiętałeś szczególnie?
Oczywiście, to scena w której panowie elektrycy wkraczają na boisko. Pamiętam, że stoimy razem na stanowisku komentatorskim i słyszę jak pan Tomek fenomenalnie się rozkręca z komentarzem i płynie jak Sindbad żeglarz. Wydaje mi się, że mój podziw dla jego umiejętności widać bardzo wyraźnie w tej scenie.
Lubię nowe projekty, lubię nowe pomysły, lubię robić coś czego nigdy nie robiłem. W tym wypadku wszystko było nowe, komentowanie, budowa, ekipa elektryków, WAGO…
Pewnie nieczęsto masz kontakt z pracą przy instalacji elektrycznej?
Cóż do tej pory jak ja miałem kontakt z elektryką, to elektryka nie miała kontaktu ze mną. Całkowity brak fazy.
Czy coś Cię zaskoczyło w pracy z ekipą elektryków na planie?
Szczerze, patrzyłem na tą ekipę z wielkim podziwem. Z tego co wiem panowie poznali się dopiero na planie, ale wyglądało to tak jakby wszyscy byli z jednej, zgranej ekipy. Przyglądając się ich pracy przez 3 dni można zrozumieć, że trzeba naprawdę sporo wiedzieć i umieć, żeby wykonywać ten zawód.
Czy widzisz jakieś podobieństwa między pracą na budowie, a grą na boisku?
Bardzo dużo. Film, w którym cieszę się, że wziąłem udział jest tego najlepszym przykładem.